cfr

środa, 31 sierpnia 2011

Sandy Bay-sierpień 2011

Pod koniec sierpnia wybraliśmy się na kilka dni nad morze. Mieszkaliśmy na kempingu Sandy Bay . Przypomina nieco campingi na, których byliśmy we Francji i Włoszech, ale tylko nieco. Po pierwsze nie ma zagospodarowanej przestrzeni wokół mobil home'ow, tzn. wydzielonej przestrzeni dla konkretnego domku. Na terenie campingu nie ma kompleksu basenów odkrytych. To jest tutaj akurat zrozumiale, ponieważ tutejsza pogoda nie sprzyja kąpielom na dworze. Znajduje się tu co prawda basen kryty, ale jest na tyle malutki a zainteresowanie nim przez wczasowiczów ogromne, ze nie udało nam się do niego zajrzeć. Jest sklepik, gdzie można kupić podstawowe produkty spożywcze i chemiczne, bar, pokój z automatami do gier. 

A oto widok na camping z drogi dojazdowej:

a tu od strony plaży, mnie osobiście przerażają mobil home'y stojące na końcu skarpy:

Sam mobil home , w którym przyszło nam mieszkać, nie był pierwszej młodości, chociaż fakt, ze był czysty.

Te kilka dni postanowiliśmy spędzić tylko na biernym wypoczynku, zero zwiedzania i ruszania się z miejsca.Niestety angielska pogoda nas nie rozpieszczała
i spacerowaliśmy po plaży w poszukiwaniu muszelek


Udało nam się spędzić jeden dzień na plaży, a w zasadzie jedno do południa. Morze Północne ma dosyć spore przypływy i odpływy, stąd nie było możliwości spędzić całego dnia na plaży. Rano musieliśmy iśc do wody kilkadziesiąt metrów a po południu plaza była już zalana wodą.


wtorek, 30 sierpnia 2011

Tynemouth-wrzesien 2011

Korzystajac z ostatnich dni wakacji, jedziemy z dzieciakami do Tynemouth. Chcemy obejrzeć tutejsze oceanarium: Blue Reef Aquarium
Niestety wybraliśmy zły dzień, jest Bank Holiday i jest mnóstwo ludzi, a oceanarium nie jest wielkich rozmiarów. Zwiedzanie było trochę meczące.
Udało nam się "przenieść" chociaż na chwilkę znad zimnego Morza Północnego do tropikalnych wód i zobaczyć tamtejszych mieszkańców. Kolorystyka nas zachwyciła. Chciałabym mieć takie akwarium w domu.





Jest tu ładnie zagospodarowany "wybieg" dla wyder, niestety są tak ruchliwe, ze nie udało nam się żadnej uchwycić.



Spotykamy karłowate małpki. Niestety ze względu na sporą ilość  zwiedzających, nie udało nam się oddać  klimatu tego miejsca na zdjęciach.




Spotykamy tutaj foki. Maja swój specjalny wybieg, częściowo na dworze.



Dzieciaki nie mogły się doczekać końca wizyty, ponieważ zwiedzanie kończy się  przejściem przez tunel, gdzie nad głowami pływają ryby i...rekin.




Po wyjściu z oceanarium udajemy się jeszcze na krótki spacerek tutejszym nadmorskim deptakiem. Idziemy w kierunku ruin zamku i klasztoru. Nie będziemy go dziś zwiedzać, tę przyjemność przełożymy na inna okazje.







Tutejsze domy z widokiem na morze...zachwycająmnie. Chciałabym w takim mieszkać.



piątek, 22 kwietnia 2011

Durham-kwiecień 2011


Przy okazji pobytu mojego taty u nas wybraliśmy się do pobliskiego Durham. To miasteczko liczące około 43 tys . mieszkańców. Znane zabytki to  Katedra i Zamek. Katedra została wybudowana na przełomie XI i XII wieku, stając się największym i najpiękniejszym obiektem architektury normańskiej w Anglii. Znajduje się tutaj grób Venerabla Bede (zm. 735), pierwszego wczesnochrześcijańskiego kronikarza, który spisał kompletną historię Anglii. Za katedrą znajduje się zamek, powstały krótko po normańskiej inwazji, siedziba Księcia Biskupa Durham. Obiekt ten przeszedł w 1830 roku w ręce Uniwersytetu Durhamskiego.


 Wąskimi uliczkami udajemy sie w stronę mostu:




Widok z mostu od strony Zamku i Katedry i


widok z drugiej strony.


 Katedra


Dziedziniec Katedry, to tu nagrywano fragmenty filmu o Harrym Potterze.


 Dziedziniec Zamkowy

Niestety okazało się, ze Zamek był zamknięty, szykowano tu jakąś uroczystość. Udało nam się natomiast obejrzeć Katedrę. I tu moje wielkie zdziwienie. Przed samym wejściem do Kościoła, młodsza podróżniczka zasnęła, więc ja przezorna matka przykryłam ją kocykiem, myśląc , że we wnętrzu będzie zimno. Katedra jest bowiem ogromna, ale w środku jest cieplutko. Nie wiem jaką techniką jest ona zbudowana, ale nasze kościoły są bardzo zimne, szczególnie przy takiej powierzchni. 
 Po zwiedzaniu-wiadomo jak to z dziećmi, które liczą tylko na jakieś pamiątkowe zakupy udaliśmy się jeszcze na spacerek po miasteczku.


 Rynek


A tu ostatnie spojrzenie na okazały Zamek