cfr

wtorek, 23 lipca 2013

Saltburn by the Sea


Tegoroczne lato nas mile zaskoczylo. To nasze trzecie lato w Wielkiej Brytanii, ale pierwsze tak bardzo upalne. Termometr pokazywal nawet 28 st. C co jest na prawde jak na tutejsze warunki bardzo duzo.
W lipcowa sobote wybralismy sie do Saltburn by the Sea. Jest to nadmorski kurort polozony w hrabstwie Yorkshire.
Poniewaz pogoda byla piekna, mielismy problem z zaparkowaniem. Kiedy w koncu udalo nam sie znalezc miejsce, skierowalismy nasze kroki w strone plazy.
Poniewaz znajduja sie tu dosyc wyskie klify, na plaze prowadza nas schody.


I juz jestesmy u celu naszej wycieczki. Wielka piaskownica i wielki basen.



W oddali widac molo, do ktorego chcemy dotrzec w drodze powrotnej do auta. Spacer bedzie dosyc dlugi, poniewaz chcielismy dzieciom pokazac winde klifowa.



Saltburn to rowniez znane miejsce dla surferow. Przy molo znajduje sie szkolka i wypozyczalnia sprzetu. 



Dzieci intensywanie wykorzystaly czas na zabawie, budujac zamki z piasku,jeziorka, a najmlodszy uciekajac w strone morza. Niestety woda jak zwykle w Morzu Polnocnym jest lodowata, wiec kapieli nie bylo. Co prawda pojawiali sie smialkowie, ktorzy do wody wchodzili, ale to raczej rodowici mieszkancy, przyzwyczajeni do tych temperatur od urodzenia. Morze bylo akurat w fazie odplywu i do wody mielismy na prawde spory kawalek.



A to juz spacer w drodze powrotnej, w strone mola i windy klifowej.



Molo zostalo zbudowane w 1869 roku i jest jedynym tego typu obiektem w tej czesci Anglii. Ciekawostka jest rowniez to, ze bylo to pierwsze metalowe molo w Wielkiej Brytanii.



Po krotkim spacerku udajemy sie w strone windy klifowej, ktora chcemy wjechac, aby sie dostac do naszego samochodu.Winda klifowa zostala wybudowana w 1833 roku, aby ulatwic dostep do molo. Droga wiodaca bowiem przez klif byla dosyc meczaca i niebezpieczna.
Koszt przejazdzki to 1 funto od osoby doroslej a od dziecka 50 pensow.









I jeszcze ostatni rzut okiem na jeden z najwyzszych klifow w Anglii.



Niestety nasze male marudy nie pozwolily nam juz dotrzec do Italian Garden. Ale bedziemy mieli motywacje, zeby tu jeszcze przyjechac.

niedziela, 14 lipca 2013

Tanfield Railway

Kolo Tanfield Railway przejezdzalismy wielokrotnie, poniewaz usytuowana jest przy glownej  drodze, ktora zazwyczaj jezdzimy do Newcastle.
Strona internetowa zachecila nas swoim opisem o wspanialych widokach, ktore rozciagaja sie z okien pociagu. No coz, dla mnie te widoki to nie byly az tak zapierajace dech w piersiach, poniewaz wiekszosc trasy przebiega przez zadrzwiony teren.
Auto zostawilismy na specjalnym parkingu- darmowym, co jest rzadkoscia tutaj i udalismy sie w strone stacji przy Andrew's House.




Rozne zrodla podaja nieco odmienne informacje na temat powstania tutejszej kolei. Jedna z nich mowi, ze okolo 1600 roku niejaki biznesmen Huntingdon Beaumont przybyl do Polnocnej Anglii i zainwestowal w drewniane szyny, po ktorych za pomoca koni przeciagano wagony z kopalni w  Blyth do portu. Jednakze nie odniosl na tym przedsiewzieciu zbyt duzego finansowego sukcesu. Dlatego w koncu w 1725 roku kolo Tanfield zostala zbudowane pierwsze tory i uruchomiono kolej parowa. Jest to podobno najstarsza kolej parowa, starsza prawie o 100 lat od rownie znanej kolei w Stockton i Darlington.



Lokomotywa prezentuje sie calkiem sympatycznie.



Na przejazdzke udalismy w wagonach trzeciej klasy.




Najpierw jedziemy sie w strone Sunniside.



Chwila postoju na stacji, poniewaz lokomotywa musi przejechac na drugi koniec skladu wagonow.





Po podczepieniu wagonow udajemy sie w droge powrotna. Zatrzymujemy sie na chwile przy "wyjsciowej" stacji Andrews House i ruszamy w strone Causey Arch.
Mijamy wspomniana wczesniej nasza droge do Newcastle.



Docieramy do stacji. Tutaj konduktor zaleca nam opuscic wagon i udac sie na krotki spacer do Causey Arch.

A w tym wagoniku mozna kupic bilety i napic sie angielskiej herbatki.

A oto i on-najstarszy pojedynczy most kolejowy na swiecie. zbudowany na przelomie 1725-1726 r.


Po krotkim spacerku wracamy do wagonu i ruszamy w ostatnia, powrotna droge.



Mysle, ze dla dzieci byla to fajna wycieczka. Dla mnie osobiscie byla zbyt krotka, bo cala trasa ma zaledwie 3 mile dlugosci.Pomimo tego spedzielismy tutaj dosyc milo niedzielne popoludnie-kolejka jezdzi tylko w niedziele.
W grudniuTanfield Railway przemienia sie w North Pole Express-na wycieczke zaprasza nas Mikolaj.Bilety w tedy sa drozsze, ale dzieciaki dostaja male prezenty.