cfr

wtorek, 29 października 2013

Barcelona-Casa Batllo-wrzesien 2013

Przeglądając przed wyjazdem do Barcelony różne strony internetowe dotyczące zabytków, nie mogłam się zdecydować, którą kamienicę Gaudiego zglebić od środka Casa Batllo, czy Casa Mila.
Wiedziałam jednak, że w jeden dzień nie uda nam się zwiedzić wszystkiego, co chcielibyśmy zobaczyć. Dlatego w pierwszy dzień naszego pobytu w tym pięknym mieście, zdecydowałam się przyjrzeć obywu kamienicom z zewnątrz i poczekać co podpowie serce. W zasadzie po internetowej lekturze, byłam skłonna odwiedzić Casa Mila, ponieważ jej dach urzekł mnie na wielu zdjęciach w sieci.
Jednak serce podpowiedziało, że wybiera kolorową Casa Batllo, niestety rozum dosyć długo próbował walczyć ze mną, ponieważ wstęp do kamienicy dla dorosłej osoby  kosztuje dokladnie 20,35 euro.
Następnego dnia, kiedy pojawiliśmy się w Barcelonie, podzieliliśmy naszą rodzinkę na dwie grupy. Starszaki z tatą poszli do Camp Nou a ja z najmniejszym podróżnikiem udałam się do Casa Batllo.


Miałam wielkie szczęście, ponieważ, kiedy dotarłam do kamienicy w kolejce stało zaledwie kilka osob. Kiedy z niej wychodziłam kolejka była już nieźle "zakręcona". Bilety można nabyć oczywiście wcześniej na stronie Casa . Ja, ponieważ nie byłam zdecydowana do końca, którą kamienicę odwiedzić, biletów w ten sposób  nie kupiłam. Jednak dla zdecydowanych  polecam tę formę rezerwowania wejściówki, ponieważ sporo czasu można zaoszczedzić. Zakupione przez internet bilety dają nam możliwość wejścia do obektu, bez stania w kolejce. Do Casa Batllo nie rezerwujemy biletów na konkrteny dzień i godzinę, jak ma to miejsce przy rezerwacji biletów do Casa Mila.


Niestety mojemu synkowi średnio podobało się zwiedzanie i w sumie  krążyliśmy  bardzo chaotycznie, częściowo korzystając z windy, częściowo ze schodów (zostawiająć na ktorymś z pięter wózek).


Casa Batllo usytuowana jest na ulicy Posseig De Gracia. Kamienica powstała w latach 1875-1877, jednak już w 1904 roku jej własciel chciał ją wyburzyć. Zdecydował się ostatecznie na przebudowę fasady, a prace nad tym pomysłem powierzył Antonio Gaudiemu. Prace trwały w latach 1904-1906. Architekt zmienił nie tylko zewnętrzny wygląd budynku, ale rownież wnętrza, dbając o najdrobniejsze szczegóły, zaczynąjc od klamek i drzwi, kończąc na kominach.



W zasadzie wnętrza nie są specjalnie umeblowane.






Tak wygląda Casa Batllo od strony podwórka.





Docieram w końcu z moim znużonym zwiedzaniem synkiem na dach i ukazują nam się kominy.




Przeczytałam w jednym z internetowych przewodników dotyczących Barcelony, że pofalowany i kolorowy dach symbolizuje grzbiet smoka, natomiast wystająca z niego wieżyczka,to miecz wbity w niego przez Świętego Jerzego.



Powoli zaczynamy kierować się w stronę wyjścia, schodzimy piekną, niebieską klatką schodowa. Gra świateł odgrywa w tej kamienicy dużą rolę.


Mijamy dziwczane krzesła


i docieramy do sklepu z pamiątkami. Przeżyłam tutaj kolejny szok, ponieważ ceny są powalające z nóg. Zastanawiałam się nawet, czy kupić dziecku lizaka, ponieważ cena jak na taki produkt była tutaj delikatnie mówiąc wygórowana.


Zdecydowałam się jedynie na zakup  naparstka, które kolekcjonuje od wielu lat. Sprawia mi ogoromna frajdę, kiedy uda mi się kupić okaz z miejsca, w którym jestem.


I ostatnie spojrzenie na niebieściutką klatkę schodową.


Po wyjściu stoimy jeszcze i podziwiamy fasadę. Zdecydowanie odróżnia się od innych kamienic. Kolorowa z pofalowanymi oknami i balkonami, ma przypominać wzburzone Morze Środziemne.

Balkony w zasadzie przypominają mi teatralne maski, jedynie ostatni balkon na samej górze wyglada jak rozwijający się tulipan.


Żegnam się z tym miejscem, jak zwykle czując niedosyt. Ale to tylko motywacja, żeby do Barcelony powrócić, kiedy dzieci bedą już większe.

5 komentarzy:

  1. Widziałam i Casa Mila i Casa Balto, ale tylko z zewnątrz i na dodatek przejeżdźałam obok, więc dzieki Twojemu postowi nadrobiłam zaległości z wewnątrz! :) Dziękuję! :) Wróć tam koniecznie z dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wroce na pewno, ale za kilka lat, kiedy i one zaczna czerpac przyjemnosc z odwiedzania takich miejsc. Dziela Gaudiego to uczta dla naszych oczu.

      Usuń
  2. dzięki Twoim postom moim marzeniem stała się Barcelona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi bylo to przeczytac i na pewno to jeszcze nie koniec Barcelony.Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Tak sobie patrzę na Twoje zdjęcia i jednak Barcelona to jest jedno z moich ulubionych miast!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).