cfr

wtorek, 15 października 2013

Vilanova Park-Vilanova i la Geltrú


Naszą podróż do Hiszpanii rozpoczęliśmy noclegiem koło Paryża. Następnego dnia wcześnie rano wyruszyliśmy w liczącą ponad 1000 km drogę do naszego wakacyjnego celu. Biorąc pod uwagę, że jedziemy z małymi dziećmi, liczyliśmy, ze podróż może zajać nam około 15 godzin. Nie myliliśmy się. Mała Podróżniczka, która dzielnie zaczęła załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne do nocnika, miała te potrzeby dosyć często 😀 .
Na dłuższy postój zatrzymaliśmy się tylko na jednym parkingu, ponieważ nasz dzielny kierowca potrzebował odpocząć.




Po odpoczynku wyruszamy dalej. Droga minęła nam nawet dosyć spokojnie, bez większych problemów i jeków ze strony dzieci. 

Przejeżdżamy przez wiadukt Millau, który jest najwyższą konstrukcja tego typu w Europie, najwyższy filar ma 341 metry.





Przejazd przez wiadukt kosztuje 7 euro. Jechaliśmy przez Francję i w Hiszpanię autostradami, które w większości są płatne. Przejazd autostradami kosztował nas w sumie 220 euro.



francuski autostradowy  bilecik 

hiszpanski autostradowy bilecik



Na kemping Vilanova Park dojechaliśmy przed 22. Po naszym niezbyt udanym noclegu pod Paryżem, tutaj zostaliśmy mile zaskoczeni. Opiekunami okazali się Anglicy, starsi od nas wiekiem, zatem nader dbający o porządek i nasze dobre sampopoczucie. A sam kemping z czystym sumieniem mogę polecić. Dobrze zaopatrzony sklep, restauracja, sklep z pamiatkami, pralnia i oczywiscie baseny: dwa komplesy basenów plus basen kryty. Oczywiście boisko do siatkówki, tenisa i dwa place zabaw również się tutaj znalazły. Zapraszam zatem do obejrzenia zdjeć:


kompleks basenów w niższej częsci kempingu
kompleks basenów w wyższej części kempingu-tarasowe położenie z widokiem na morze



ścieżki są bardzo dobrze oznakowane


kompleks boisk sportowych
restauracja
 
sklepik z pamiatkami i kafejka internetowa

toalety
Bardzo lubię takie kempingowe życie, przede wszystkim za luz, który na nim panuje. Idealne miejsce na wypoczynek dla rodzin z dziećmi. Nie przeszkadza mi gotowanie podczas wyjazdów (o co wielokronie bylam pytana-co to za wczasy jak muszę gotować), bo nie jesteśmy zmuszeni  meldowac się w stołówce o danej godzinie, dzieci nie muszą jeść tego, czego nie lubią i możemy sobie ułożyc tak plan dnia, że jemy, kiedy mamy na to ochotę,  a nie musimy jeść o danej godzinie.



Jedynym mankamentem tego kempingu dla mnie jest brak bezpośredniego położenia nad morzem. Do plaży trzeba dojeżdżać, nie jest daleko, ponieważ tylko 3 km, ale nie ma ścieżki, którą można by ten odcinek pokonac na spokojnie na nogach. To spowodowało, że na plaży byliśmy zaledwie 2 razy. Nie zwiedziliśmy również samej miejscowści Vilanova i la Geltru, w której robiliśmy jedynie zakupy.






Pomimo, że już było "po sezonie" plaże były strzeżone. Ratownicy spacerowali cały czas brzegiem morza.


Bardzo lubię takie plaże posezonowe, kiedy jest ciepło a turystów już jednak jest mało.
Szkoda tylko, że byliśmy tylko tydzień w tym miejscu i tak na prawdę zabrakło nam już czasu na rozkoszowanie się morskimi kąpielami i odwiedzenie samego miasteczka. No cóż wygrały inne atrakcje, o których będę pisała w dalszych postach.

3 komentarze:

  1. ślicznie tam! :)
    ale te autostrady i ceny - masakra! wydają mi się bardzo drogie, ale może dla mieszkańcow nie są... nie wiem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam,
    w tym roku w październiku wybieram się z rodziną na owy camping. Czy pamiętasz jeszcze (wiem, byłaś tam w 2013 r) jaka była pogoda? Czy dało się jeszcze kąpać w basenach i w morzu?
    Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My bylismy we wrzesniu i mielismy fantastyczna pogode. Morze bylo cieple, a w basenie w gornej czesci kampingu kapalismy sie do jego zamkniecia. Gorzej bylo na dolnym, poniewaz drzewa zaslanialy slonce i bylo juz po 16 troszke chlodnawo.

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).