cfr

sobota, 13 września 2014

Blanchland


Blanchland-mala wioska polozona w polnocnej czesci Gor Peninskich.Co tam robic, z czego zyc?Pojecia nie mam.Oddalona od najblizszego miasteczka okolo 10 mil, wydaje sie byc zima niedostepna..Drogi, ktore do niej prowadza sa drogami gorskimi, malo uczeszczanymi,na ktorych wiecej mozna spotkac w ciagu dnia owiec niz samochodow.Owce zyja sobie tutaj na nieogrodzonych pastwiskach i ulice wydaja sie byc "ich".
Co nas do niej przygnalo?

Tearoom, 
Wiedzialam, ze jest taka miejscowosc, ukryta gdzies w srodku gor.Nigdy jakos nie bylo nam po drodze,aby do niej zajrzec.Ostatnio jdednak ciagnie mnie w strone naszych peninskich gor.Pewnego popoludnia postanowilismy sie tam w koncu wybrac.

Na poczatku zagladamy do kosciola, a w zasadzie opactwa, ktorego poczatki siegaja 1165 roku.




Kosciol i wokol niego cmentarz, pelno tu,w Polnocnej Anglii takich miejsc.Mogily sa porozrzucane, na calym przykoscielnym terenie,nie ma tu ladu,jakiegos charakterystycznego dla polskich cmentarzy alejkowego ukladu.
Groby pochodza najczesciej z XVIII  wieku.Nie wiem, w takim badz razie, gdzie chowani sa obecnie umierajacy mieszkancy.


Witraze-lubie sie w nie patrzec.Chociaz slabej wiary jestem, to bardzo dobrze sie czuje w swiatyniach.


Po wyjsciu z opactwa, kierujemy sie w strone centrum wsi, chociaz tutaj w Blanchland trudno mowic o jakims srodku miejscowosci, badz najwazniejszym punkcie.Wies jest bardzo mala, a jej zabudowe tworza domy tylko i wylacznie z kamienia.


Jedyny sklep jaki udalo nam sie spotkac, poczta, sklep zpamiatkami, spozywczak i warzywniak w jednym.



W kazdej angielskiej,szanujacej sie wsi oprocz kosciola, sklepu, tearoomu obowiazkowo znajduje sie bar.


Dla zmeczonych zwiedzaniem tego urokliwego miejsca ;) mini altanka.



Swoje kroki kierujemy w strone mostu, ktory jest jakby wizytowka Blanchland.Wpadla kiedys w moje rece pocztwoka stad, wlasnie z wizerunkiem tego mostu.
Wies polozona jest nad rzeka Derwent.




Pomimo,ze do wsi czesto zagladaja turysci (razem z nami na parking wjechal autokar z emerytami), jest w niej spokoj , a czas wydaje sie leniwie plynac.Mieszkancy nie czuja sie zawstydzeni i zostawiaja otwarte drzwi.



Tak na prawde nie ma tu zadnych atrakcji, zadnego zamku, czy okazalego klasztoru.Wies sama w sobie wydaje sie byc ciekawostka, ktora przyciaga turystow, tak jak nas.Zobaczyc, pospacerowac,jak najbardziej,ale mieszkac tam?Dojezdzac do pracy, czy szkoly, chyba tylko jakims terenowym autem.


Lubicie takie miejsca, czy raczej jestescie zwolennikami zatloczonych miejskich klmatow?

środa, 3 września 2014

Barnard Castle

Barnard Castle to miejscowość w Północnej Anglii. Jej nazwa pochodzi od zamku wokół którego się rozrastała.
Wybraliśmy się tam na wycieczkę, mając jeszcze w zamiarze odwiedzenie pobliskiego wodospadu.
Najpierw poszliśmy zobaczyć Bowes Museum.
Jego budowa została rozpoczęta w 1869 roku.W swoich zbiorach posiada obrazy min. El Greca, Francisco Goya, Canaletto. Jest tu również bogaty zbiór ceramiki, zegarów, ceramiki. Niestety nie weszliśmy do środka muzeum, ponieważ nasze dzieci nie wykazywały takiej chęci.









Zamek,którego w zasadzie same ruiny królują nad miastem powstal w 1125 roku .Jego fundatorem i pomysłodawcą był Bernard de Balliol.






Widok na zamek z alei spacerowej.



A tu na most na rzecze Tees. Ciekawostką jest, ze ruch aut odbywa się tu pojedynczo.





czwartek, 7 sierpnia 2014

High Force Waterfall

Do High Force Waterfall wybralismy sie po opuszczeniu Bernard Castle. Jest to fantstyczne miejsce na spacer  z dziecmi. Sciezka spacerowa wiedzie bowiem wsrod przepieknych krajobrazow.









Wodospad znajduje na rzece Tees w Polnocnej Anglii. Ma 21,5 m wysokosci i jest jednym z najwyzszych w Wielkiej Brytanii.



Woda spada w dol z pionowego klifu.






wtorek, 8 lipca 2014

Minack Theatre-Wielka Brytania

Dzis zabiore Was w miejsce dla mnie magiczne.Cala Kornwalie pokochalam miloscia w zasadzie od pierwszego spojrzenia, ale to miejsce jest dla mnie tak wyjatkowe, ze z cala pewnoscia jest "number one".
Niestety dojazd do tego miejsca kosztowal nas sporo nerwow.Droga nie byla dobrze oznakowana, a nawigacja ciagle gubila zasieg.Co gorsza droga byla bardzo waska, miescil sie na niej jeden samochod, a tylko od czasu do czasu pojawialy sie tzw. mijanki, czyli zatoczki, w ktorych moze zatrzymac sie jedno auto, aby przepuscic drugie.A ze nasze nie nalezy do najmniejszych, czesto robilo sie dosyc niebezpiecznie.
No, ale w koncu dotarlismy na parking.Zostawilismy auto na dolnym parkingu, poniewaz okazlo sie mozna bylo wjechac jeszcze wyzej, pod samo wejscie do teatru.My postanowilismy nie nadwyrezac naszego samochodu i pokonac ten odcinek pieszo.


Ceny biletow nie sa bardzo wygorowane, dorosly zaplaci 4,50 funta a dziecko 2,5 funta.Sa oczywiscie znizki dla rodzin, jak rowniez dla seniorow.
Bylabym w stanie zaplacic duzo wiecej dla takich widokow.


 Widzialam takie zdjecia w internecie, szukajac miejsc do odwiedzenia w Kornwalii.Jednak kiedy dane mi bylo samej to zobaczyc, nie moglam oderwac wzroku.Stalam jak zaczarowana.
Wyrwal mnie z tego stanu glos obcego mezczyzny, ktory musial uslyszec rozmowe stojacych obok mnie mojego meza z moim tata.Mezczyzna ten zwrocil sie do mnie z usmiechem "i nawet na koncu swiata mozemy sie spotkac, my Polacy".
Okazalo sie, ze ow pan przybyl w odwiedziny do znajomych i tak jak ja stal w patrzony w zapierajace dech w piersiach widoki.


Minack Theatre to amfiteatr wykuty w skale, na klifowym wybrzezu.Moze bedziecie nieco zawiedzeni, tym, ze zostal on wybudowany w poczatkach XX wieku, poniewaz jego wyglad przypomina starozytne budowle rzymskie, czy greckie (nie znam sie stylach).
Na pomysl usytowania go w takim miejscu wpadla niejaka Rowena Cade.Ta kobieta nie tylko wymyslila projekt , ale takze sfinansowala go w duzej mierze, jak rowniez brala czynny udzial w budowie amfiteatru.


Teatr powstal czesciowo na jej posesji.Do jego stworzenia zainspirowali ja miejscowi aktorzy, ktorzy na pobliskiej lace wystawiali dla okolicznej ludnosci sztuke Szekspira "Sen nocy letniej".


Pierwsze przedstawienie odbylo sie w 1932 roku. Od czerwca  do konca wrzesnia, w weekendy, nadal sa tutaj wystawiane sztuki, napisane przez tworcow brytyjskich i amerykanskich.My bylismy w kwietniu, zatem szans na obejrzenie spektaklu nie mielismy.





Chcialabym posiedziec na takiej widowni, obejrzec spektakl.Tylko sama nie wiem,czy gdyby odbywalby sie przy tak pieknej pogodzie, potrafilabym sie skupic na jego ogladaniu.


Wielka Brytania zaczyna mnie coraz bardziej zaskakiwac.Jest tyle miejsc, ktore chcialabym tutaj odwiedzic.A czy wielka Brytania znajduje sie na liscie waszych podrozniczych marzen?

piątek, 13 czerwca 2014

Lizard Point-Wielka Brytania

Na Lizard Point wybralismy sie w dzien, w ktorym nie mielismy nic specjalnego zaplanowanego.Czytalam rozne opinie na temat tego miejsca, czesto porownywanego do Land's End.
Do pokonania z campingu mielismy zaledwie 6 mil.


 Wielokrotnie powtarzalam i bede powtarzac, ze uwielbiam klifowe wybrzeza, szczegolnie skapane w sloncu.Moglabym siedziec na takiej lawce i patrzec sie w bezkres oceanu.


Ale co to w zasadzie za miejsce jest ten Lizard Point?Otoz jest to najdalej wysuniety na poludnie punkt wyspy Wielka Brytania.


Widoki rowniez jak na Land's End byly zachwycajace. 
Oczywiscie w takim miejscu nie moglo zabraknac latarni morskiej.


Lizard Point kryje jednak w sobie mroczna tajemice.To tutaj wielokrotnie dochodzilo do zatoniec statkow.Podwodne skaly, ktore podczas przyplywu sa calkowicie znajduja sie pod woda, byly zgubne dla marynarzy.


Polwysep zaslynal rowniez  w XVIII wieku jako jedno z najczesciej wykorzystywanych miejsc przez przemytnikow.Przewozono tu  z Europy nieoclone towary np. alkohol.


 To rowniez tutaj na tym malym polwyspie niejaki Guglielmo Marconi w 1900 roku skonstruowal radiostacje do nawiazywania lacznosci ze statkami. Udalo mu sie nawiazac lacznosc na odleglosc 299 km.Natomiast rok pozniej udalo mu sie wyslac sygnal do Ameryki.


Lizard Point nie jest skomercjalizowany.Nie jest specjalnie rozreklamowany.Z pewnoscia zaglada tu duzo mniej turystow/podroznikow niz na Land's End.Znajduje sie tu zaledwie jeden sklep z pamiatkami i sa tam w wiekszosci rzeczy recznie robione.
Oczywiscie wiecej sklepow znajdziemy w oddalonej o okolo 800 m wiosce Lizard, ale nad samym oceanem nikt nie powinien nam zaklocic spokoju.Spotkalismy tam zaledwie 4 osoby.



Ja polecam odwiedzic to miejsce, jezeli bedziecie mieli wolne 2 godzinki na spokojny spacer klifowym wybrzezem.
A Wy wybralibyscie sie w na Lizard Point?