cfr

wtorek, 20 października 2015

Low Force Waterfalls

Szkoda marnowac czasu na siedzenie w domu, kiedy akurat w Anglii pojawia sie slonce. Dlatego tez po odwiedzeniu Egglestone Abbey udalismy sie do malych wodospadow na rzecze Tees. Duzy wodospad, ktory znajduje sie niedaleko  odwiedzilismy juz kilkakrotnie, rowniez w tym roku przy okazji wizyty mojej siostry. Mozecie o nim przeczytac TU .
Parking przed wejsciem do wodospadow tworzy w zasadzie niewielka zatoczka przy ulicy. Jest to miejsce zdecydowanie mniej popularne niz High Force Waterfall i pewnie nie ma zapotrzebowania na wiekszy parking. Nie zupelnie sie z tym zgadzam, poniewaz jezeli pojawimy sie tu w weekend to na pewno bedziemy miec problem z pozostawieniem auta w bezpiecznym miejscu.
No, ale nam sie udalo wiec mozemy rozpoczac poszukiwania malych wodospadow.
Najpierw jednak musimy sie przedostac sie przez bramke. Jezeli jestesmy sprawni fizycznie nie ma problemu, jezeli mamy jakies dolegliwosci radzilabym udac sie nieco dalej i przejsc normalna furtka.


A tak wlasnie wyglada to "cudo" angielskiej techniki z drugiej strony.



Jezeli udalo nam sie przebrnac przez pierwszy etap podrozy, mozemy napawac sie takimi oto widoczkami.


 Kolejna przeszkoda, mamy do wyboru dwie bramki. My oczywiscie wybieramy ta po lewej stronie.


Po drugiej stronie czekaja nas takie oto widoczki. Czyz nie jest pieknie?
Odwazni nawet splywaja sobie po tych wodospadach. Ja chyba ze wzgledu na temeprature wody, nie odwazylabym sie wsiasc do takiego kajaczka. Nie przekona mnie specjalne ubranie , oj nieeee.





Posatnowilismy pojsc dalej...przechodzimy mostem na druga strone rzeki , na ktorym moze przebywac tylko jedna osoba.



Z perspektywy drugiego brzegu wodospady prezentuja sie jeszcze lepiej.






Low Force Waterfalls podbily moje serce i zapragnelam tam znowu powrocic w jakies wiosenne, sloneczne popoludnie. Chociaz jestem osoba, ktora wychodzi z zalozenia, ze nie powinno sie wracac do przeszlosci, bo trzeba szukac, poznawac i ogladac nowe tereny, ktore oferuje nam swiat, to sa takie miejsca, do ktorych wracac lubie.

niedziela, 11 października 2015

Egglestone Abbey

W jeden z sierpniowych dni  wybralismy sie do Opactwa w Egglestone, a w zasadzie do jego ruin.
Kiedy dotarlismy na miejsce bylo bardzo pochmurno, jednak w ciagu kilkunastu minut pogoda zmienila sie i zza chmur wyszlo slonce. Zrobilo sie calkiem przyjemnie.




 Opactwo znajduje sie w hrabstwie Durham, niedaleko miasteczka Bernard Castle, nad rzeka Tees.


Opactwo zostalo zalozone w XII wieku przez Bialych Kanonikow, czyli Norbertanow. Nosili oni biale habity, stad to okreslenie.
Niestety miejsce to  nigdy nie nalezalo do bogatych, problemem bylo rowniez utrzymanie na stale 12 zakonnikow.


Opactwo ucierpailo znacznie podczas szkockiej inwazji na Polnocna Anglie w 1346 roku.


 W 1540 roku "reformator" Kosciola w Anglii, krol Henryk VIII nakazuje zamkniecie opactwa. Przez jakis czas budynki znajdowaly sie w rekach prywatnych i sluzyly jako dom mieszkalny. Ostatecznie miejsce to opustoszalo w XIX wieku.


Budynek zostal czesciowo rozebrany i wykorzystany do budowy innych obiektow, min. pobliskiej stajni.






Wstep do Opactwa jest bezplatny a zwiedzanie zajmuje okolo 15 minut. Nie staralismy sie przedluzac wizytyw tym miejscu, poniewaz chcielismy wykorzystac slonce,ktore przyjemnie zaczelo ogrzewac nasze twarze i udac sie do Low Force Waterfalls,o ktorych postaram sie napisac w nastepnym poscie.

środa, 7 października 2015

The Deep-Hull

Lubie podrozowac i nic na to nie poradze. Nie musza to byc dalekie podroze jak juz wspominalam wielokrotnie. Czasami wybieramy sie w odlegle zakatki Swiata, a nie znamy swojego podworka. Czasami inni z daleka przybywaja, aby wlasnie to nasze podworko poznac, bo wydaje im sie ciekawe.
Ostatnie nasze podroze byly takimi "za plot", ale w niedziele wybralismy sie nieco dalej, do oddalonego okolo 120 mil od naszego domu -Kingston upon Hull, potocznie zwanego Hull.
Naszym celem bylo odwiedzenie ponoc najwiekszego w Wielkiej Brytanii oceanarium- The Deep.
Napalilam sie na ta wycieczke jak dziecko ( albo jak szczerbaty na suchara-jak mawia moj maz) , bo naczytalam sie w internecie wspanialosci w tym temacie. I wszystko bylo tak jak chcialam, prawie do konca, ale o tym napisze pozniej.



Pogoda nie byla zachwycajaca, ale do zwiedzania oceanarium upal, czy slonce nie bylo nam potrzebne. Bilety kupilismy przez internet w dniu wyjazdu (zaoszczedzilismy tym  samym 5 funtow na bilecie rodzinnym)  i z numerem rezerwacji ustawilismy sie grzecznnie do kasy.
Okazalo sie, czego nie doczytalam podczas rezerwacji, ze kupujac bilety przez internet dostajemy member na rok, czyli mozemy przez rok wchodzic sobie do oceanarium, kiedy tylko zechcemy i ile razy bedziemy mieli ochote.
Po przekroczeniu oceanarium czekaja na nas takie widoki:


Wjezdzamy na 3 poziom winda i zaczynamy zwiedzanie. Sciezka edukacyjna, to fajna sprawa dla straszych dzieci i dorosych, male sie nudza.Chca zobaczyc koniecznie rekina, a nie wiedziec w jaki spsob powstala Ziemia. 




Meduzy zachwycaja nie tylko dzieci, ale i doroslych.Musielismy chwilke poczekac bo okragle akwarium bylo dosyc dlugo oblezone przez zwiedzajacych.


Zaczynamy podziwiac ryby. Podobno jest ich w The Deep ponad 3500. 


 Od kolorow ryb mozna dostac zawrotu glowy, sa przepiekne.Sama z checia chcialabym w domu akwarium z takimi okazami.



Oprocz ryb spotkalismy rowniez pingwiny:


Wiedzieliscie, ze na Swiecie zyje 18 gatunkow pingwinow?Dla mnie pingiwn zawsze byl pingwinem, ale ze jedne mniejsze, wieksze czy z owlosieniem chmmmm.... jakos nigdy wczesniej o tym nie pomyslalam.


Dzieci nie mogly sie doczekac spotkania z rekinem, jednak "urzekl" ich swordfish, czyli ryba miecz. Na mnie rowniez wywarl ogromne wrazenie. Zobaczyc takiego zwierza na wyciagniecie reki-niesamowite  przezycie!


Natomiast sam rekin jakby nie byl zainteresowany spotkaniem z nami, niby przeplynal nam przed nosami, ale zachwytu nie wywolal.


Ja osobiscie nie moglam oderwac wzroku od Nemo, czyli blazenka,


oraz dziwnych stworzonek...ryb?glist?...


Pojecia nie mam co to bylo, poniewaz zostalam dosyc szybko oderwana od tego akwarium. Dzieci zachwycaly sie niebieskimi zabami.


Kolejna sciana z rybkami. 


Zaluje troszke, ze bedac dwa lata temu w Barcelonie nie odwiedzilismy tamtejszego akwarium.The Deep owszem jest duze i bardzo ladne, jednak to w Brescie bylo zdecydowanie wieksze. A w Barcelonie jest podobno jeszcze wieksze.
Na koniec wizyty zaplanowane jest przejscie przez tunel pod woda i powrot na najwyzsze pietro winda. Idziesz sobie a nad Toba plywaja ryby.Ciekawe prawda? I tu dostalam od The Deep w policzek. Bo tunel owszem i jest, ale jest tak krotki, ze nawet nie zdazyl nad nami przeplynac zaden z ciekawszych okazow ryb.
Smialismy sie, ze nasze lokalne akwarium w Tynemouth  posiada dluzszy podwodny tunel.
Natomiast winda juz byla ciekawszym przezyciem. Zatrzymala sie na chwilke i moglismy sie poczuc jak bysmy byli w srodku morskich glebin.




Na zakonczenie oczywiscie przymusowe odwiedzenie sklepiku z pamiatkami.Bylismy bardzo mile zaskoczeni, bo nie okazal sie drogi.


Do Hull na pewno kiedys wrocimy, aby zobaczyc samo miasto i przespacerowac sie w okolicach mariny.