cfr

środa, 28 września 2016

Chianti-sierpien 2016

Bardzo chciałam zajrzeć do jednej z wielu winiarni w Chianti. Niestety nie udało mi się, ale co się odwlecze to... i mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze uda mi sie odwiedzić ten piękny region.
Podjęlismy nawet próbę, poświecając jedno popołudnie na Panzano. Niestety, kiedy dotarliśmy na miejsce winiarnia była już zamknięta :(.




Nacieszyliśmy za to oczy widokami, pospacerowaliśmy wąskimi uliczkami.


Wioska została wybudowana w XI wieku na szczycie góry . Centrum miejscowości stanowi mały ryneczek, na środku którego usytowana jest fontanna. Wokół placyku znajduja sie kawiarenki, w których możemy napić sie oczywiście nie tylko kawy , ale przede wszystkim wina.



Oto własnie winiarnia, która spłatała nam figla i była zamknięta już przed godziną 17.




Udaliśmy sie zatem dalej, do kościoła, stojącego w najwyższym punkcie miejscowości.


Kościól San Maria a Panzano zaskoczył mnie swoja skromnoscią. Nigdy nie byłam w Watykanie, ale ogladając zdjęcia w internecie, bądź w telewizji, wydawało mi się, że wszystkie włoskie kościoły będą przepełnione zdobieniami, złoceniami, na wzór watykanskiej bazyliki.





Ponieważ było jeszcze widno, postanowiliśmy w drodze powrotnej zajrzeć do Greve in Chianti.
Mijamy pola z krzakami uginajacymi się pod ciężarem kiści winogron.



Docieramy do Greve in Chianti, jednego z najstarszych  miasteczkek tego regionu.
Symbolem Chianti Classico jest Gallo Nero, czyli Czarny Kogut. Nie każda  z winiarni w Chianti może poszczycić sie takim logo na swoich butelkach. Nie znaczy to jednak, że wina bez koguta są złe. 


Region Chianti rozpościera się pomiędzy dwoma miastami: Florencją a Siena. Te własnie dwa miasta spierały się ze sobą o tereny położone między nimi.
Postanowiono rozwiązać ten problem bezkrwawo. Dwóch rycerzy na koniach miało wyruszyć ze swoich miejscowości w przeciwnym kierunku. Miejsce ich spotkania miało wyznaczyć granice wpływow. Sygnałem do wyruszenia miało być pianie koguta. Sieneńczycy wybrali białego, dostojnego koguta. Mieszkancy Florencji za swój budzik postanowili wybrać czarnego, chudego kura, ktory zapial już o pólnocy. Dlatego też rycerz z Florencji dotarl aż w pobliże Sieny.
W taki sposób wieksza część Chianti podlega pod Florencję, a czarny kogut stał sie symbolem regionu.


Kiedy dotarliśmy do Greve, zaczynało sie już sciemniać. Obeszliśmy jedynie Piazza del Mercato.
Wiekszość sklepów była juz pozamykana, jedynie kawiarniane stoliki były pozajmowane przez turystów.








Miałam w planach wrócić do Greve, plany jednak uległy zmianie i już nie dane mi było zajrzeć do tego uroczego miasteczka.

8 komentarzy:

  1. Lindas e belas fotografias, gostei de ver.
    Um abraço e continuação de boa semana.
    Andarilhar

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta super przygoda i przepiękne zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała wycieczka, fajnie sobie tak zdjęcia pooglądac i pomarzyc o takiej fantastycznej podróży:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne zdjęcia i wrażenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. No na taką winnice to i ja miałabym chrapkę - te pola z winogronkami wyglądają cuuuudownie ;)))))
    Ps. Martus, i co z moją paczuszką, doszła?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, Toskania! Wakacje na pewno były udane :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pieknie!!! tez mam zamiar sie tam kiedys wybrac :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a w Panzano mieszka najsłynniejszy rzeźnik we Włoszech, a może i na świecie Dario Cecchini http://oniebieskichmigdalach.blogspot.com/2016/06/rzeznik-i-boska-komediafot-magorzata.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).