cfr

sobota, 10 września 2016

Pont de Vaux-sierpien 2016.

Tydzień temu wróciłam z francusko-włoskiej przygody. Nie mogę się pozbierać, ciągle brakuje mi czasu na wszystko. Powoli postaram się nadrobić blogowe zaległosci w temacie podróżniczym.
Dziś zabieram Was na francuską przygdę, która trwala zaledwie 4 dni i była raczej najspokojniejszą częścią naszych wakacji. Z Anglii do Francji udaliśmy sie Eurotunelem, co nie jest najtańszą opcją wydostania się z Wysp Brytyjskich, jednak dla nas najwygodniejszą.
Niestety dużo większym wydatkiem są autostrady, które we Francji są płatne. Nie jest to mały wydatek. Nas przejazd przez całą Francję wyniosł około 100 euro w jedną stronę.
Nie są to rownież autostrady takiej klasy jak angielskie, po których mamy okazję jeździć często.
Do celu trzeba w jakiś sposób dotrzec, a drogami niepłatnymi stracilibyśmy czas i potrzebowali częściej tankowac auto. Tym bardziej, że cześć naszej drogi przebiegała przez Alpy.





 Po około 20 godzinach podróży (oczywiście z przerwami) dotarliśmy do celu. Pierwszą część urlopu spędziliśmy na kameralnym kempingu Aux Rives du Soleil.
Kemping nie zrobił na nas pozytywnego, pierwszego wrażenia. Mała, nieoznakowana recepcja, brak porządnego sklepu.


Po bliższym poznaniu okazało się, że jest to idealne miejsce na spędzenie kilku dni. 
Kemping jest bardzo kameralny, przeznaczony przede wszytskim dla turystów- kamperowców. My z racji tego, że nie jesteśmy jeszcze tej klasy podróżnikami, mieliśmy wynajęty namiot od jednego z biur, zajmujacych się takiego typu usługami.


Na kempingu znajdują sie dwa baseny. Jeden bardzo płytki, dla małych dzieci, usytuowany w centralnym miejscu, drugi nad samą rzeka, dla dorosłych.
Nie są to wielkie kompleksy basenów, z jakimi spotkaliśmy się później we Włoszech. Popluskać się jednak można, pod warunkiem oczywiście, że nie ma zbyt wielu chętnych, bo wtedy może nam zabraknąć miejsca.




Kemping polożony jest nad rzeką Saona i kanałem, ktory od niej odchodzi, i ciągnie się do miejscowości Pont de Vaux.




Ponieważ w namiotach nie ma dostępu do bieżącej wody, korzystaliśmy z kampingowych łazienek, które były bardzo czyste i prezentowały się tak :




Obok kempingu znajduje się jedna z atrakcji, mianowicie sluza na kanale. Chodziliśmy ogladać, jak statki pokonują różnicę poziomów wody. Ja mialam już okazję przepłynąć przez podobną konstrukcję w Rucianych Nidach na Mazurach.




Kemping w zasadzie otoczony jest z trzech stron wodą: rzeka Soleil, kanalem i rzeka La Reyssouze.
Nad tą ostatnia pasły się krowy, białe krowy. Dla nas widok niespotykany.



Ponieważ nasz kempingowy sklep był słabo zaopatrzony, wybraliśmy się do centrum miasteczka.


Jest to mała miejscowośc, w której możecie zrobić podstawowe, niezbędene do życia zakupy.


Mnie do lepszego samopoczucia niezbędne są naparstki, tu niestety takowych pamiątek  nie spotkalam :( .



 Trafilismy akurat na jakis samochodowy pochód, wyścig. Sami nie wiedzieliśmy co to za impreza. Część poruszala sie różnymi autami, od sportowych aż po kampery, część rowerami i motorami.




Przyjechaliśmy do miasteczka nie tylko w celach zakupowych, ale rownież chcieliśmy zobaczyć tutejszy port.
Mnie urzekł mural, szkoda, że częściowo ktoś postanowił go oszpecić.



Marina w Pont de Vaux jest całkiem przyjemnym miejscem na spacer, nam jednak doskwierał upał. Nietety mieszkając kilka lat w Anglii, odzwyczailiśmy się od temperatur powyżej 20 st.C.



To byly fantastyczne cztery dni. Spkojne, na luzie, bez pośpiechu. Potrzebny był nam ten odpoczynek przed drugą częścia urlopu, we Włoszech. Tam już czas biegł szybciej. 

22 komentarze:

  1. Nie dziwię się, że trudno Ci jest pozbierać się po tych wszystkich wyjazdach. Mnie na pewno również byłoby trudno i również brakowałoby mi czasu na cokolwiek. Niestety w tym roku w sumie nie miałem jeszcze urlopu. Trudno mi liczyć 1 czy 2-dniowy wypad do Brukseli jako urlop. W zanadrzu mam jeszcze 4 dni we Włoszech, ale to dopiero w listopadzie. Już sobie powiedziałem, że w lutym/marcu wybywam na tygodniowy urlop, który tym razem prawdopodobnie zorganizuje ktoś za mnie tzn. biuro podróży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ze na horyzoncie widac juz u Ciebie Wlochy. Ja na dluzszym urlopie jestem pierwszy raz od kwietnia 2014 roku. Wiec tym bardziej cieszylam sie jak szalona.Tylko powroty bywaja ciezkie :(.

      Usuń
    2. To nie dziwię Ci się absolutnie ! Życzę kolejnego urlopu i to prędko :)

      Usuń
  2. Super relacja. Jestem ciekaw dalszej podróży. Proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, bedzie wiecej.Mam nadzieje, ze tylko czas pozwoli :)

      Usuń
  3. Oj tylko Wam pozazdrościć takich wojaży:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne wakacje! Bardzo urokliwa okolica :) Niesamowite te muszle! Ach, no i jest branżowo dla mnie, czyli śluza ;) Rzeczywiście u nas można podziwiać śluzowania na pięknie wyremontowanym, zabytkowym Kanale Augustowskim! Buziaki, miłej niedzieli!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak na prawde pierwszy raz sie spotkalam z muszlami wyrzuconymi przez rzeke...

      Usuń
  5. Lindas e belas fotografias deste magnifico passeio.
    Um abraço.

    OdpowiedzUsuń
  6. Marto, upały to my teraz mamy! Ponad 30 stopni w cieniu i to drugi tydzień. Aż żal, że podczas wakacji to było tak sobie z pogodą, a gdy trzeba było wrócić do pracy, to pogoda wzorcowa na urlop ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Marysiu dzis 22 stopnie, istny pogodowy szal w polnocnej Anglii.

      Usuń
  7. Można tylko pozazdrościc tak pięknej wycieczki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna wycieczka ;)
    Ale ja składam reklamację - czemu tam nie było
    naparstków hmmmmmmmm ;)
    Trzeba ich na zeznania zaciągnąć !!! hehe
    popsuli Ci biedna samopoczucie - przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj tak hehehe, tylko dzwonki cholewka...

      Usuń
  9. Super klimaty i taki kameralny kamping by się i mnie spodobał:) Piękne widoczki. To rozwiązanie z poziomami wody wynalazł Da Vinci podobno. Ja się dowiedziałam o tym, bo u nas w Lille w parku też jest coś takiego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiedziałam o Da Vincim :). Pozdrawiam

      Usuń
  10. a jednak :))))
    kocham Francję miłością absolutną...i Alpy francuskie i te ich tunele i wąskie uliczki

    OdpowiedzUsuń
  11. kemping fajna rzecz ale ostatnio wolę szukać noclegów przez takie serwisy jak Bookapart czy booking, w kwaterach prywatnych jest znacznie wygodniej, no chyba że ktoś po prostu lubi kempingi to inna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).