cfr

środa, 4 października 2017

Falkirk Wheel i The Kelpies-sierpień 2017

W drodze powrotnej z naszych szkockich wakacji, odwiedziliśmy trzy miejsca. Dziś pokażę Wam dwa, które są w pewien sposób ze sobą powiązane. 
Pierwsze z nich to Falkirk Wheel. Przypuszczam, że ta konstrukcja, którą za chwilkę zobaczycie gdzieś już mogła się Wam obić o oczy, albo w TV, albo w gazetach, lub w interecie.



Z naszego kempingu w Tummel Bridge wyjeżdżamy około godziny 9 rano. Pogoda jest piękna. Szkocja jakby chciała nam wynagrodzić, że zmuszeni zostaliśmy spędzić holiday na jej włościach, a nie we Francji, gdzie mieliśmy o tej porze być. Ona chce nam pokazać, że nie będziemy żałować, że musieliśmy zmienić plany i postanowiła nas w sobie rozkochać, tak, że będziemy chcieli wrócić. 
Dojeżdżamy na parking około godziny 10. Jest on prawie pusty, ale poprzeczka przy wjeździe brutalnie sprowadza nas na ziemię-ten parking nie jest dla was. Nasze auto razem z bagażnikiem jest wyższe niż 2,1m. Parkujemy zatem przed poprzeczką, na 4 wolnych miejscach, nie dokońca wiedząc , czy tam wolno, ale żadnych znaków nie ma, że to miejsca dla jakiś uprzywilejowanych pojazdów.


Kierujemy się w stronę Falkirk Wheel. Metalowa kostrukcja wygląda imponująco. Widziałam ją kiedyś w TV i zobiła na mnie ogromne wrażenie. Chciałam ją zobaczyć na własne oczy i oto moje marzenie się spełniło.


Takimi stateczkami można sobie popływac po kanałach.
 A co to jest w ogóle ten Falkirk Wheel? Jest to obrotowe koło położone niedaleko miejscowości Falkirk, które przenosi barki, czy stateczki, jak kto woli, na swoich ramionach. Pokonuje tym samym różnicę poziomów o 24m. Można pojechać do góry, można i w dół, zależy gdzie chcemy dotrzeć. Jest to największa tego typu konstrukcja na świecie. 
A po co takie ustrojstwo za 78 milionów funtów ( tyle podobno kosztowała cała inwestycja) ktoś wymyślił i wybudował?


W miejscu tym spotykają się dwa kanały: Forth&Clyde Canal i Union Canal, które tworzyły w XIX wieku drogę transportową między Glasgow a Edynburgiem. Po II Wojnie Światowej przerzucono się na transport samochodowy a w latach 60-tych, kanały zostały zamknięte. 


Kilkadziesiąt lat później pojawiła się szalona grupka ludzi, którzy postanowili tchnąć życie w owe kanały. Zaczęto je czyścic i pogłębiać, jednak największym problemem była renowacja zaniedbanych śluz wodnych, których w tym miejscu było aż 11. Pokonywanie takiej ilości śluz zajmowało ogrom czasu, dlatego zaczęto myśleć o jakimś bardziej nowatorskim rozwiazaniu. 


Firma Butterley Engineering zaprojektowała koło o średnicy 35 metrów i o kształcie celtyckiego dwuostrzowego topora-labrysa.
Budowę rozpoczęto w 1999 roku, a już w maju 2002 zostało oficjalnie otworzone przez Królową Elżbietę II.


A jak działa owo koło? Statek wpływa do gondoli wypełnionej wodą, następnie pięć wielkich kół zębatych przekręca (w przeciwnym kierunku do ruchu wskazówek zegara) windę o 180 stopni.
Jedna łódź zostaje przeniesiona do górnego kanału, druga do dolnego. Czas przenoszenia trwa około 10-15 minut.
Windę napędza 7 silników, które zużywają podczas jednego cyklu...uwaga... 1,5kWh




Falkirk Wheel odwiedza każdego roku 400 tysięcy turystów. My niestety nie wdrapaliśmy się już na górę, aby zobaczyć jak koło wygląda z drugiej strony. Wstąpiliśmy jedynie do sklepu z pamiątkami i na plac zabaw. 

Ruszamy dalej w kierunku The Kelpies, które położone są w parku rekreacyjnym The Helix.
Te końskie łby zobaczyłam kiedyś na zdjęciach u koleżanki z pracy, która ma rodzinę w Edynburgu i często podrózuje do Szkocji. 
Musiałam sprawdzić osobiście, co to za rzeźby, a jadąc z Falkirk Wheel mieliśmy je "po drodze". 


Kelpie to w mitologi celtyckiej nadnaturalne wodne duchy, które zamieszkiwały szkockie  jeziora i rzeki. Posiadały zdolność do zmiany swoich kształtów, pojawiały się jako kobiety, ale przede wszystkim przybierały postać koni. 


Rzeźby widoczne są z drogi M9, wybudowane tuż pod liniami wysokiego napięcia. Czy ich położenie ma znaczenie? Wydaje mi się,że tak. 
Pomink jest hołdem złożonym koniom, które pracowały ciągnąc barki wzdłóż kanałów z portu w Edynburgu do Glasgow i z powrotem. XVII i XIX wiek to rozwój tej wodnej drogi. Barki załadowane były najróżnieszymi towarami od jedzenia aż po meble. Wyobrażacie sobie, jakie cieżary musiały ciągnąć te biedne konie? 

Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.heraldscotland.com




Rzeźby mają wysokość 30 metrów i wagę 300 ton każda. Zaprojektował je, znany szkocki rzeźbiarz, Andy Scott. 



Nasz czas tutaj powoli dobiega końca. Wracamy na parking i kierujemy się w ostatnie miejsce, które chcemy zwiedzić ostatniego dnia naszych szkockich wakacji.

28 komentarzy:

  1. Fotografias espectaculares de um lugar maravilhoso.
    Um abraço e continuação de boa semana.

    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    Livros-Autografados

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam tą barko-windę na jakimś National... Super sprawa! A głowy koni wyglądają pięknie. Poza tym pogoda jak na zamówienie. Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak pogodę mieliśmy nieszkocką ;).

      Usuń
  3. Widziałam tą barko-windę na jakimś National... Super sprawa! A głowy koni wyglądają pięknie. Poza tym pogoda jak na zamówienie. Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz z Twojego posta dowiedziałam się o takiej windzie i pięknych rzeźbach:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że dowiedziałaś sie czegoś nowego. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Nigdy nie slyszalam o tym miejscu. Pomnik piękny, ale tych koni po prostu żal... Biedaki się tam napracowały... :(
    Widzisz Martuś, w końcu do Ciebie dotarłam, wybacz za opoźnienie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś nawet nie chcę myśleć co te konie przechodziły :(. Dobrze, ze świat idzie do przodu i ludzie zaczynają dbać o zwierzęta. Oczywiście są na pewno miejsca na świecie, gdzie niestety zwierzęta są narzędziem pracy :(. Uściski

      Usuń
  6. Biedne konie! :( A tego miejsca nie widziałam ani w TV ani w gazecie.:P Dopiero u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,że dzięki mnie poznałaś ciekawe miejsce :)

      Usuń
  7. Ja o tym miejscu słyszę pierwszy raz. Te rzeźby koni wyglądają niesamowicie ale co tam konie - na uwagę zasługuje akrobatka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak akrobatka-aparatka zazwyczaj jest na pierwszym planie ;)

      Usuń
  8. Zakochałam się w tych rzeźbach. Szkocja to moje wielkie marzenie. Czuję, że zakochałabym się w niej równie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz ją odwiedzić. Myślę, że zostawisz w niej kawałek swojego serca, a może i duszy?

      Usuń
  9. Uwielbiam z Tobą wędrować! I dziękuję za cudowny naparstek :)

    http://przystanek-klodzko.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze bardzo Aniu, to była przyjemność dla mnie :)

      Usuń
  10. Niesamowite te rzeźby i Falkirk Wheel :) pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! juz kilka razy chcialam tam pojechac i cos pokrzyzowalo mi plany, moze wkrotce sie uda, bo to miejsce wyglada bardzo intersujaco, swietne fotki, pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz tam pojechać, na prawdę warto!

      Usuń
  12. Rzeźby koni cudowne. Pojechałabym tam nawet tylko dla nich. I jak tu nie kochać Szkocji? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Te konie wyglądają niesamowicie. Imponujące!
    Widzę, że na ostatnim zdjęciu jakiś mały źrebaczek strasznie rozrabia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , tak ona zawsze wymyka się spod rodzicielskiej kontroli. Boję się myśleć co będzie za 10 lat ;)

      Usuń
  14. mnie w Anglii urzekła możliwość podrózowania tymi stateczkami....są też na Twoich zdjęciach..urokliwe i jak dla, mnie to super sposób na podróżownie..jak domki na wodzie...a ta winda, oryginalne przedsięwzięcie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).