cfr

czwartek, 9 listopada 2017

Częstochowa-październik 2017

Przyznajcie się proszę w komentarzach, kto z was kiedykolwiek pomyślał o tym, aby odwiedzić Częstochowę. Nie, nie mam tu na myśli oddania czci Czarnej Madonnie, a raczej cel czysto podróżniczy. 
Czy w Częstochowie może być coś ciekawego oprócz Jasnej Góry?
Przez 35 lat mojego mieszkania w tym mieście sądziłam, że nie. Powiem więcej, pielgrzymkowy szczyt doprowadzał mnie do szału, bo miasto zatłoczone i zanieczyszczone. Kiedy o 5 rano słyszysz religijne pieści pod oknem, masz ochotę wyć. Kto tego nie doświadczył, ten nie zrozumie o czym napisałam. Dla mieszkańców miasta jest to bardzo trudny i stresujący czas. Zauważcie, że większość klasztorów, miejsc religijnego kultu usytuowana jest na uboczu. No tylko nie w Częstochowie. W mieście liczącym około 230 tysięcy mieszkańców, klasztor znajduje się w  samym jego centrum. 
To do niego zagląda każdy turysta, myśląc, że miasto nie ma nic więcej do zaoferowania. 
My parkujemy nasze auto przy ulicy Św. Barbary. Oprócz kościoła  pod wezwaniem św. Barabry i św. Andrzeja Apostoła , znajduje się tu targowisko z pamiątkami i dewocjonaljami.



Jest poniedziałek i większośc straganów jest zamknięta, ale udaje mi się kupić naparstek, a dzieciaki też wydają swoje zaskórniaki na "najbardziej" potrzebne pamiątki z Częstochowy, typu piszczałka do roweru ;) .
Ja nie będę opisywać Wam całej historii klasztoru, bo to wszystko możecie wyczytać TU .


Moim celem było pokazanie dzieciom obrazu Matki Boskiej, którego kopię widzieliśmy we wrocławskiej katedrze. Niestety było dosyć tłoczno i do obrazu nie udało nam się podejść. Można być osobą wierzącą lub nie, ale muszę Wam napisać, że obraz ten jest na pewno jednym z najładniejszych obrazów przedstawiających Maryję i dla samych doznań wzrokowych warto go zobaczyć. 
Przypomniały mi się natomiast czasy, kiedy uczęszczałam do liceum. To tutaj chodziliśmy na wagary, ponieważ nasza szkoła znajdowała się zaraz w pobliżu Jasnej Góry. Czy mieliśmy nadzieję, że Matka Boska ochroni nas przed konsekwencjami naszych ucieczek ze szkoły? Tego już nie pamiętam, ale przypominam sobie, że odbyliśmy w ramach lekcji historii oficjalną wycieczkę z przewodnikiem.


Z klasztoru kierujemy się na jasnogórskie wały. Wokół nich rozmieszczone są stacje drogi krzyżowej. 
Niestety wały są częściowo niedostępne. Paulini otrzymali fundusze z Unii Europejskiej i modernizują obiekt.


Oczywiście w tym miejscu nie moze zabraknąć pomnika Jana Pawła II. Pamiętam, kiedy byłam małą dziewczynką i pierwszy raz po objęciu stanowiska papieża, przyjechał do Polski. Stałam wtedy w tłumie z rodzicami i babcią i machałam papieską choragiewką. 
Później, kiedy już byłam nastolatką odbywały się VI Światowe Dni Młodzieży, uczestniczyłam już bardziej świadomie w odwiedzinach Jana Pawała II. 



Trochę żałuję, że pogoda nam nie dopisała. Było chłodno i ponuro. Zajrzeliśmy jeszcze na chwilkę do klasztornego skarbca, ale nie zachwycił mnie tak, jak wtedy, kiedy byłam małą dziewczynką. Kiedyś tamtejsze skarby wyglądały na magiczne. Natomiast moja córka oglądała bizuterię i kościelne insygnia z otwartą buzią. 


Wychodzimy z klasztoru i kierujemy się na ulicę 7 Kamienic. Chciałam zobaczyć, czy tu w sklepach będą jakieś inne okazy do mojej naparstkowej kolekcji, ale większosć sklepów była zamknięta. 
Mijamy natomiast kamienicę, w której urodziła się Halina Poświatowska.


Przechodzimy na skróty przez jasnogórski park w stronę Alei Najświętszej Marii Panny.
Spacerowała tu ze mną moja babcia, kiedy byłam małą dziewczynką. Wiele lat później, kiedy miałam już swoje dzieci i mieszkaliśmy niedaleko mojej babci, również tu spędzaliśmy czas. No oczywiście tylko nie w sierpniu i wrześniu, bo ciszy i spokoju się wtedy tutaj nie zazna.
W podjasnogórskich parkach są place zabaw dla dzieci i pyszne lody.


Wychodzimy w kierunku Alei Najświętszej Marii Panny-głównej ulicy Częstochowy.


Co tu ciekawego możemy zobaczyć?
Pamiętacie jak opowiadałam Wam, że w Walii jest najmniejszy dom w Wielkiej Brytanii?  W Częstochowie jest natomiast wąska kamienica (Aleja 71), zaraz na przeciwko niej znajduje się IV LO im Henryka Sienkiewicza, o którym niegdyś śpiewał Muniek Staszczyk. Idziemy dalej w stronę ratusza, w którym znajduje się Muzeum Częstochowskie. My do niego nie dotarliśmy. Po przekątnej Ratusza, u zbiegu Alei i ulicy Dąbrowskiego znajduje się piękny mural. Jego autorem jest Tomasz Sętkowski, jeden z najbardziej znanych, lokalnych artystów, a "obraz" przedstawia Wieżę Babel.
Zaraz za Placem Biegańskiego, przy którym znajduje się Ratusz, w III Alei na ławeczkach siedzą Marek Perepeczko i Halina Poświatowska.
Marek Perepeczko był w latach 1997-2003 dyrektorem Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Niestety to tu w Częstochowie zmarł na zawał serca w 2005 roku.
Nazwisko Haliny Poświatowskiej obiło się o uszy chyba każdemu. Przy ulicy Jasnogórskiej 23 znajduje się muzeum poetki, co się w nim znajduje to Wam nie napiszę, ponieważ nie byłam. 


Wielu miejsc w Częstochowie nie udało nam się zobaczyć, byliśmy mocno ograniczeni czasem. Jedno jednak muzeum postanowiłam, że odwiedzić musimy. Trzeba jednak wcześniej zadzwonić i umówić się na zwiedzanie. Mam tu na myśli Muzeum Produkcji Zapałek w Częstochowie, które znajduje się przy ulicy Ogrodowej i jest częścią Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Moja dobra rada, jeżeli będziecie w Częstochowie, nie zapuszczajcie się w te rejony po zmroku.

Napis głosi, że to jedyne czynne muzeum w Europie tego typu.
Po obiekcie oprowadza nas dyrektor, przypuszczam, że był również dyrektorem fabryki zapałek. Widać, że kocha to co robi a "Zapałczarnia" jest jego domem. Nie będę tu komentować jego politycznych przekonań, ponieważ od pierwszych zdań zraził mnie do siebie. Ja nie przyszłam tam słuchać o "Bolku" i o tym jaka Unia Europejska jest zła, a jedynie poznać historię tego miejsca. 


 Tu czas się zatrzymał w 2002 roku, kiedy zamknięto działające od 1882 roku Częstochowskie Zakłady Przemysłu Zapałczanego. Starsi z Was zapewne pamiętają zapałki w pudełeczku z etykietą, na której był czarny kocur. Dziś w ten deseń otrzymujemy bilety wstępu ( normalny 10 zł, ulgowy 5 zł). To bardzo fajna pamiątka :


Przejdźmy jednak do samego muzeum. Dyrektor zapewnia nas, że maszyny są cały czas serwisowane i gotowe do użycia. Stara się o dofinansowanie, aby stoworzyć "żywe muzeum". Zwiedzający mieliby okazję zobaczyć, jak faktycznie powstawał proces produkcji zapałek. Niestety takie suche informacje, podane przez przewodnika są niewystarczające i trzeba uruchomić wyobraźnię. Zdecydowanie fajniej byłoby zobaczyć taką produkcję "na żywo".


Muszę Wam również powiedzieć ,że budynek jest w tragicznym stanie i dziwi mnie to,że jest dopuszczony do zwiedzania.
Zapałczarnia była trawiona kilkoma pożarami. Z pierwszym z nich w 1913 rąku wiąże się ciekawostka. Podczas tego pożaru został nakręcony przez braci Krzemińskich  film "Pożar zapałczarni w Czestochowie", który został uznany za najstarszy zabytek polskiej kinomatografii. Filmik ten, trwający około 3 minut, oglądamy na koniec zwiedzania.


Dowiadujemy się, że  czasach świetności fabryka zatrudniała 140 osób, produkowała 1 milion 400 zapałek na godzinę i pół miliona pudełeczek podczas jednej zmiany. Robi wrażenie, prawda? Tym bardziej, że elektroniki tu nie uświadczysz.
Na koniec zwiedzania oglądamy wstatwę etykiet oraz rzeźb z zapałek.


Moją uwagę zwracają gablotki z tworami z jedej zapałki, autorstwa Anatola Karonina.


Przed opuszczeniem obiektu kierujemy się do sklepiku, gdzie możemy zakupić zapałczane pamiątki:


A co jeśli macie dosyć miejskiego zgiełku? Niedaleko Muzeum Produkcji Zapałek znajduje się przystanek, skąd odjeżdżają autobusy do niewielkiej miejscowości-Olsztyn.
Tutaj na początku udajemy się do drewnianej, ruchomej szopki. Jest to własność prywatna, którą od 22 lat prowadzi lokalny rzeźbiarz, Jan Wiewiór. Oczywiście uprzednio trzeba się umówić na zwiedzanie, bo nasz przewodnik mieszka na stałe w Częstochowie.


Zanim jednak dotrzemy do szopki, pan Jan zabiera nas do małej piwniczki, w której prezentuje nam krótką, aczkolwiek ciekawą historię Olsztyna.


Następnie udajemy się do głównego celu-ruchomej szopki. Napisy głoszą ,że zdjęć robić nie wolno, ale właściel sam zezwala nam "cyknąć" kilka fotek. Stoimy jak zaczarowni, nie mogąc oderwać wzroku od kolorowych postaci. W tle pan Jan snuje dalej opowieści. 


Żegnamy się z bardzo miłym włascicielem i twórcą ruchomej szopki. Chcemy zobaczyć jeszcze olsztyński zamek, który jest częścią Szlaku Orlich Gniazd. 


O historii zamku możecie poczytać TU .
Nie chcę Was już dłużej zanudzać historycznymi opowieściami, bo sama nie lubię czytać zbyt długich artykułów. 
Wejściówka do zamku kosztuje 5 zł od dorosłej osoby i 2 zł za dziecko. Niestety pogoda była fatalna i dosyć szybko ewakuowaliśmy się z obiektu. Latem jest tu na prawdę bardzo ładnie. Olsztyn bardzo się zmienił od mojej ostatniej wizyty tu, kilka lat temu.
Kiedyś odbywał się tu Międzynarodowy Pokaz Pirotechniki i Laserów. Ostatnia tego typu impreza miała miejsce w 1998 roku, podczas której odpadł kawałek muru i konserwator zabytków zakazał organizowania tak hucznych widowisk w tym miejscu. W okresie wiosenno-letnim organizowane są tu róznego rodzaju imprezy i koncerty. 


Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć do mojego rodzinnego miasta w celach turystycznych, ponieważ chciałabym zobaczyć jeszcze:

-zjeść frytki w w Zagłębiu Frytkowym
-przespacerować się Promenadą

Jak widzicie Częstochowa to nie tylko Jasna Góra.
Jeżeli dotrwaliscie do końca, napiszcie proszę w komentarzach  czy odwiedzilibyście Częstochowę?

18 komentarzy:

  1. Martusia, w Częstochowie bywam dość często, bo jak wiesz, mieszkam niedaleko ;))
    Ale zwykle na zakupach, wstyd się przyznać. No ale nie będe co chwila zwiedzać Jasnej Góry. Niedawno bylam w Parku Miniatur, o czym pisalam na blogu. A w zeszlym roku na Jarmarku Bozonarodzeniowym.
    Aaa, no i czasem do kina zagladamy, hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jak Wam mała podrośnie to do Muzeum Zapałek mozecie iść i do Muzeum Górnictwa, i na spacerek po Promenadzie-tam latem organizowane sąimprezy :)

      Usuń
  2. Um belo passeio com fotografias muito interessantes que gostei de ver.
    Um bom fim-de-semana.

    Andarilhar
    Dedais de Francisco e Idalisa
    O prazer dos livros

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz aż się wstyd przyznać ale ja nigdy nie byłam w Częstochowie:(((Ale post przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu prawda jest taka,że na pierwszy rzut oka Częstochowa niewiele oferuje turystom. Zatem wcale mnie to nie dziwi,że tam nie dotarłaś.

      Usuń
  4. Do Częstochowy często jeździłyśmy całą grupą podczas studiów... Oprócz Jasnej Góry, snułyśmy się ulicami miasta.
    Potem byłam kilka razy przyznaję, prosić Matkę Boską w różnych sprawach osobistych...
    Nigdy nie byłam na zorganizowanej pielgrzymce, to nie dla mnie...
    Świetna relacja. Może jak znów będziesz w Polsce uda nam się spotkać?
    Powoli wracam do blogosfery...
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu bardzo chętnie się z Tobą spotkam, jak tylko dotrę do rodzinnych stron. Ciesze się,że wracasz. Ściskam

      Usuń
  5. Fantastic photos of the beautiful ride! I enjoyed getting to know the history of monuments!
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja byłam w Parku Miniatur w Częstochowie.
    Troszkę zaniedbany, ale i tak bardzo mi się podobało.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie dotarłam, ale może kiedyś...Chociaz opinie o tym miejscu raczej nie zachęcają do odwiedzin, niestety :(.

      Usuń
  7. Byłam w Częstochowie kilka razy. Kiedyś to było dla mnie magiczne miejsce. Po wielu latach, gdy kupiliśmy sobie duży samochód, to nasz pierwszy wyjazd był właśnie do Częstochowy :) Niestety, ten wyjazd okazał się wielkim rozczarowaniem - na Jasnej Górze króluje wielka komercja :( Nie ma dawnej ciszy, skupienia, modlitwy...
    A zwiedzając miasto, w bardzo niegrzeczny sposób został przez miejscowych cwaniaków zaczepiony mój mąż. Dużo nie brakowało, by doszło do bójki...
    Źle nam się to miasto kojarzy, więc raczej nie zawitamy ponownie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Częstochowa nigdy nie była magiczna. Chyba dopiero teraz jak w niej nie mieszkam, to trochę za nią tęsknię i odkrywam,że nie tylko Jasną Górą stoi ;). Przykro mi,że mieliście taki nieprzyjemny incydent, ale niestety chuligaństwo jest i w "Świętym mieście".

      Usuń
  8. Jest jeszcze parę miejsc w okolicy Częstochowy do zobaczenia. Musicie przylecieć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteśmy czasem w Częstochowie, ale w celach religijnych. Kiedyś byliśmy również na zamku, a planujemy wycieczkę rowerową Szlakiem Orlich Gniazd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super plan. Będę czytać relację, jak tylko się pojawi :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga.Będzie mi miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad :).